piątek, 27 lipca 2018

„Pępek świata nazywa się Kraków”

Wiecie, że pierwsza odnotowana hiena cmentarna pojawiła się na Wawelu? I że znajduje się tam też pierwsze dzieło renesansowe w Polsce? I że w podziemiach katedry wawelskiej pogrzebano pierwszego autentycznego masona?
Takich „pierwszych”, „najstarszych” i „jedynych w Polsce” wydarzeń, zabytków i osób najwięcej jest w Krakowie. W końcu – skoro legendarna historia miasta zaczyna się w VII wieku od panowania króla Kraka, królewny Wandy, która Niemca nie chciała i podstępnego Szewczyka Skuby, który to uśmiercił gatunek niewątpliwie chroniony, czyli Smoka Wawelskiego (dziś ekolodzy by mu tego z pewnością nie darowali i zamiast ręki księżniczki otrzymałby srogie baty publicznej krytyki)… Cóż, przez te tysiąc trzysta lat z okładem Kraków miał niejedną okazję, by wyprzedzić inne miasta – i okazje te wykorzystał.
Mieczysław Czuma i Leszek Mazan w swej książce „Pępek świata nazywa się Kraków” dokumentują te wszystkie pierwszeństwa i kładą podwaliny KRAKAUEROLOGII. Historia, legendy i anegdoty tworzą mieszankę, która wciąga czytelnika już od pierwszych stron. Do tego zdjęcia, reprodukcje, mapy i szkice, które uzupełniają i wzbogacają publikację.
Z pewnością lektura obowiązkowa dla miłośników Krakowa. 



piątek, 20 lipca 2018

"Powrót ad fontes" - opowiadanie

Kraków, 25 marca 2025, wtorek, godzina 11.15.
Wiktoria nigdy nie przyznawała się do własnego wieku. Ale w tym momencie z całą przytłaczającą świadomością poczuła ciężar swych siedemdziesięciu dwóch lat. Próbowała rozprostować plecy, ściągnąć łopatki i dumnie unieść podbródek, ale nic z tego. Dopadło ją zmęczenie, mięśnie zastały się od bezruchu i niewygodnej pozycji. Już od ponad godziny tkwiła w bramie jednej z kamienic przy Mikołajskiej i spoglądała na znajdującą się naprzeciwko księgarnię. Musiała się upewnić, że jej wnuczka nie sprzeniewierzy się zapisom testamentu i podąży wyznaczonym śladem.
Wiedziała, że Eliris jest wystarczająco bystra i zdeterminowana, by pogrzebać jej legendę i odciąć się od dokonań babki. Wiedziała również, że wnuczce potrzebne jest do tego jedno jedyne spektakularne odkrycie. Wiktoria jednak aż za dobrze znała następstwa ingerencji w linie czasowe. Zdawała sobie sprawę, iż najdrobniejszy błąd oznacza zaprzepaszczenie lat pracy, więc z jawną ulgą odetchnęła widząc, jak Eliris w towarzystwie młodego mężczyzny wchodzi przez zielone drzwi do wnętrza sklepu. Skinęła głową sama do siebie i powoli ruszyła w kierunku wewnętrznego dziedzińca, z którego było przejście na sąsiednią ulicę. Nie wiedziała ile czasu zajmie jej wnuczce rozmowa z księgarzem, nie zamierzała się jednak o tym przekonywać. Ich spotkanie byłoby zbyt ryzykowne. Cóż… Eliris pochowała ją już dawno temu, a zmarłych, zresztą tak jak pamięć o nich, należy zostawić w spokoju.
Przekonała się, że wszystko idzie zgodnie z planem, najwyższa więc pora wracać do swojego stulecia. I umrzeć — dodała w myślach z rozbawieniem. Wiedziała, że gdy tylko przekroczy próg czasu natknie się na Richarda Deepre. A on nie pozostawi jej długo wśród żywych. Mogła tylko liczyć na to, że krnąbrna wnuczka tym razem jej nie zwiedzie i sama nie pozwoli się zabić. Teraz wszystko — pomyślała z pewnym niepokojem — zależy już wyłącznie od Eliris.

niedziela, 15 lipca 2018

„Krakowskie sensacje” Ryszarda Kantora

Wśród licznych publikacji poświęconych Królewskiemu Miastu znaleźć można małą książeczkę wchodzącą w skład „Historałek krakowskich”. Jak sam tytuł wskazuje – przytoczone tu opowieści skupiają się głównie na sensacyjnym charakterze wydarzeń, jakie miały miejsce w Krakowie (głównie w XIX wieku). 

Autor na podstawie pamiętników i artykułów prasowych z gawędziarskim zacięciem opowiada o mieście sprzed prawie dwustu lat. Dokumentuje zamiłowanie mieszkańców Krakowa do wszelkiego rodzaju egzotycznych menażerii, które ku uciesze (nie tylko) gawiedzi odwiedzały miasto, opowiada o polowaniu na krokodyla terroryzującego brzegi Wisły i o amerykańskim cyrku Barnuma, który poprzedzony skuteczną reklamą przez dwa dni dał cztery przedstawienia. Można poznać historię odwiedzin miasta przez hiszpańską tancerkę Pepitę de Oliva i reakcję na jej występ (od zachwytu do zgorszenia). Autor z humorem opisuje próby „powietrznożeglarza” Tuszyka, który podjął trzy próby wzniesienia się ponad miasto balonem – wszystkie zakończone klęską i relacjonowane przez „Gazetę Krakowską”. Możemy wreszcie wyczytać o udanych ucieczkach z aresztów, nietypowych zjawiskach niebieskich, czy modzie na wirujące stoliki, która swe apogeum miała w połowie XIX wieku (i nawet krakowski „Czas” zamieszczał na swych łamach rubrykę spirytystyczną…).

Tak więc szukając echa dawnych wieków i wydarzeń, którymi wówczas żyło miasto (również w tej wersji gorączkowo omawianej na Rynku, która żywo oddziaływała na wyobraźnię) – warto sięgnąć po „Krakowskie sensacje”. 

Ryszard Kantor, "Krakowskie sensacje", Kraków 1988

wtorek, 10 lipca 2018

Trzygroszówka Wolnego Miasta Krakowa

Po Kongresie Wiedeńskim w 1815 roku utworzony został przedziwny twór polityczny: Wolne Miasto Kraków. Wolne tylko z nazwy, gdyż znajdowało się pod protektoratem trzech zaborców: Austrii, Rosji i Prus. Zamieszkiwane przez około 95 tys. mieszkańców Krakowa i części powiatu chrzanowskiego zwane było Rzeczpospolitą ze względu na panujący ustrój – republikę. Do 1830 roku posiadało znaczną autonomię, jednak po powstaniu listopadowym stan ten uległ zmianie: ograniczono swobody a „opieka” trzech mocarstw zaczęła być wyraźnie widoczna.

 
W obiegu monetarnym pojawiły się bite w 1835 roku w mennicy w Wiedniu nominały 1zł, 10gr. i 5gr. W katalogu numizmatycznym Karola Plage mają odpowiednio numery: 294, 295 i 296. Można je znaleźć obecnie na aukcjach i – zależnie od stanu – osiągają cenę nawet ponad 4 tys. zł. Na awersie otwarta brama z orłem i napis: WOLNE MIASTO KRAKÓW, na rewersie nominał i rok.

  
Rzadkość natomiast stanowi miedziana trzygroszówka, której brak na awersie nazwy Krakowa. Moneta ta była bita rzekomo jako tzw. próba i stąd, z jednej strony, jej wyjątkowość, z drugiej, opinia, że może być falsyfikatem (oczywiście XIX-wiecznego pochodzenia). Według publikacji Mennictwo XIX i XX w. (E. Korczyńska, B. Paszkiewicz) jest to moneta kolekcjonerska z II połowy XIX wieku.  
Niemniej jednak to właśnie tę monetę: trzygroszówkę Wolnego Miasta Krakowa znajdują bohaterowie „Wierzei Czasu” podczas swych zmagań. Czy przyniesie im ona szczęście? Przekonajcie się sami.

czwartek, 5 lipca 2018

Jan Nepomucen Lewicki

Wśród wielu postaci spacerujących ulicami XIX-wiecznego Krakowa można spotkać Jana Nepomucena Lewickiego (1795-1871), polskiego malarza, grafika, litografa i fotografa. I choć jest to postać historyczna, to sytuacje, w których został on postawiony w świecie „Wierzei Czasu”, są podporządkowane literackiej fikcji.


Eliris Vermeer i Christian Dewey spotykają Lewickiego w 1817 roku. Ma on wówczas dwadzieścia dwa lata i jeszcze pięć lat dzieli go od wstąpienia do krakowskiej Szkoły Sztuk Pięknych i podjęcia studiów pod kierunkiem Józefa Brodowskiego.

poniedziałek, 2 lipca 2018

Wielki pożar Krakowa

Jedną z największych tragedii miasta było bezpowrotne zniszczenie unikatowych księgozbiorów i bezcennych zabytków podczas pożaru w 1850 roku.


Eliris Vermeer, bohaterka „Wierzei Czasu”, odwiedza Kraków 17 lipca 1850 roku – w przeddzień tragedii. Jadąc dorożką spogląda na miasto, które następnego dnia zostanie ogarnięte pożogą i obrócone w ruinę. Świadoma tego, co ma nastąpić, próbuje zachować w pamięci widok dzwonnicy przed kościołem ojców Dominikanów… Już jutro pożar nadwyręży konstrukcję tak mocno, że wieżę trzeba będzie rozebrać a wspomnienie o niej zachowa się tylko na obrazach i rycinach z epoki. 

Sam pożar wybuchł 18 lipca w młynach rządowych przy ulicy Krupniczej. Ponieważ lato było upalne – ogień bardzo szybko się rozprzestrzenił przeskakując po wysuszonych drewnianych dachach kamienic. Cały dzień trwała ofiarna walka z ogniem, jednak brak służby pożarnej, ograniczona ilość beczkowozów (jeśli w ogóle można je tak nazwać), ręczne noszenie wody… W tej sytuacji obrońcy miasta przegrali z żywiołem.
"Pożar Krakowa"Baltazar Stachowicz

"Wierzeje Czasu" - już są!